Wyjazdy narciarskie z dziećmi – tu liczy się najdrobniejszy aspekt

Włoskie słońce, najbezpieczniejsze stoki dolomitów przygotowane specjalnie dla najmłodszych narciarzy, profesjonalna kadra, animatorzy realizujący program edukacyjny zająca bonifacego – to podstawa naszej oferty dedykowanej rodzinom z małymi dziećmi. Ale to nie wszystko – bo na takich wyjazdach, jak narciarska akademia malucha liczy się każdy szczegół, każdy aspekt, który wielu osobom nawet nie przyszedłby do głowy…

Wyprawa z dzieckiem na stok zwykle oznacza, że całą swoją uwagę musimy skupić właśnie na nim – pilnować, udzielać wskazówek, dbać, żeby nie zmarzło, nie znudziło się, zdążyło do toalety. Uff…. Nie wystarcza już czasu na to, by rodzic sam mógł sobie poszusować? Na rodzinnych wyjazdach z BFC, realizowanych zgodnie z hasłem „Razem, ale osobno” starcza czasu na wszystko. Na to, by można było cieszyć się wspólnymi chwilami, ale jednocześnie, by każdy mógł odbywać szkolenie w gronie rówieśników i zgodnie ze swoim zaawansowaniem, by dzieci spędzały wieczory na atrakcyjnych zabawach, a dorośli przy lampce wina. Ale też, by był wspólny rodzinny czas w klubowym gronie.
Programy wyjazdów dopracowane są w każdym detalu, biorąc pod uwagę wszelkie aspekty: z punktu widzenia dziecka i rodzica. Co jest najważniejsze dla malucha? Oczywiście dobra zabawa. Co jest najważniejsze dla rodzica? Oczywiście bezpieczeństwo dziecka. Narciarska Akademia Malucha zapewnia jedno i do drugie. A oprócz tego pomaga najmłodszym narciarzom postawić pierwsze (i kolejne) kroki na stoku, podczas gdy rodzice spokojnie mogą szusować własnymi alpejskimi szlakami. Wszystko w scenerii włoskich Dolomitów, uznawanych przez wielu za najpiękniejsze góry świata. A na pewno takie, w których słońce i śnieg w sezonie są gwarantowane.
W sezonie 2018/2019 BFC przygotowało dwa wyjazdy dedykowane rodzicom z najmniejszymi dziećmi – pierwszy termin Narciarskiej Akademii Malucha (NAM) to 19-26 stycznia w Cogolo di Pejo w Val di Sole, a drugi odbędzie się między 16 a 23 marca w Cavalese, w dolinie Val di Fiemme.
„Terminy nie są przypadkowe. To czas poza wysokim sezonem, gdy na stokach jest znacznie mniej ludzi, co przekłada się na wyższy poziom bezpieczeństwa dzieci stawiających pierwsze narciarskie kroki” – tłumaczy Filip Szpot, sales manager BFC.
Co ważne, za pierwsze dziecko do lat ośmiu rodzice nie ponoszą kosztów wyjazdu.

NA STOK!
Hotele – Lagorai Resort & Spa w Cavalese oraz Kristiania Nature & Wellness Resort w Pejo Fonti – zostały wybrane pod kątem dzieci i dla dzieci.
Czyli na samym dole jest „ośla łączka” dla maluchów, które zakładają narty na nogi po raz pierwszy w życiu. Nieco wyżej trochę większy, ale równie płaski „dywanik” dla tych, którzy już złapią podstawy narciarskiego bakcyla. A na trzecim poziomie, na który wjeżdża się wyciągiem, można przejść na kolejny stopień zaawansowania. Hotele na wyjazdach NAM to takie, które w bliskiej odległości mają stoki dopasowane pod potrzeby dzieci. Może to oznaczać, że dorośli żądni wrażeń czy areałów o większej liczbie tras, będą musieli dojechać kawałek dalej.
„W Pejo, obok hotelu, jest mały stok, idealny dla maluchów. Bardziej zaawansowane dzieci szkolą się na stokach Pejo 3000, a rodzice mają możliwość rozszerzenia skipassu i dojazdu na słynny teren narciarski Folgarida-Marilleva-Madonna di Campiglio. Ale to dzieci są najważniejsze podczas NAM” – podkreśla przedstawiciel BFC.

 

MAŁA GRUPA SZKOLENIOWA, DUŻA GRUPA RÓWIEŚNIKÓW
Maluchy szkolą się pod okiem instruktorów w małych grupach, ale poziom zaawansowania to nie jedyne kryterium podziału. Na wyjazdach takich jak NAM, większość dzieci to maluchy, więc łatwo jest podzielić uczestników szkolenia na małe grupy, kierując się zarówno ich poziomem zaawansowania, jak i wiekiem.
„Wyobraźmy sobie, że wyjeżdżamy na narty z 50-osobową grupą, w której jest zaledwie czwórka dzieci. Każde na innym poziomie zaawansowania, z innymi potrzebami. A u nas będzie kilkadziesiąt dzieci do lat ośmiu, które o wiele łatwiej podzielić na grupy wiekowe i szkoleniowe. No i które dla siebie wzajemnie są wyśmienitym towarzystwem, nie tylko do nauki, ale i zabawy. Nie ma mowy, aby początkujący 3-latek znalazł się w jednym teamie z początkującym 10-latkiem” – mówi Szpot.

 

NIE WSZYSCY MUSZĄ… NA SIKU
Małe, maksymalnie 6-osobowe grupy, a u maluchów niezbędne wsparcie animatora. Dlaczego?
„Na tzw. taśmie, cały czas instruktorowi towarzyszy animator. Nie tylko po to, aby zmęczone dzieci mogły zdjąć na chwilę narty i oddać się atrakcyjnej zabawie. Nietrudno przecież wyobrazić sobie sytuację, gdy jednemu z maluchów chce się siku. Na wyjazdach, na których instruktor nie ma takiego wsparcia, oznaczałoby to wyjście całej grupy do łazienki, aby nie zostawiać dzieci bez opieki. A to przecież strata cennego szkoleniowego czasu. U nas w takiej sytuacji do akcji wkracza animator” – podkreśla przedstawiciel BFC.

ZA TO WSZYSCY RAZEM NA WYCIĄGU
Gdy bardziej zaawansowane dzieci wjeżdżają na stoki wyciągiem krzesełkowym, instruktorzy na czas przejazdu łączą dwie grupy, aby jeden ze szkoleniowców wsiadł na pierwsze krzesełko i odbierał dzieci na górze, a drugi pomagał w bezpiecznym usadzaniu i „zamykał pochód”. Dzieci zawsze na krzesełku jadą z osobą dorosłą. Przy wyborze oferty narciarskiej rzadko aspekt bezpieczeństwa jest brany pod uwagę, a jak zwracają uwagę przedstawiciele BFC „dopóki nic się nie stanie”.

LUNCH – Z RODZICAMI CZY BEZ?
Często mimo oddzielnego szkolenia rodziców i dzieci, czas lunchu to pora na spotkanie. Jednak w przypadku tego typu wyjazdów, BFC gwarantuje, że rodzice mogą zostawić dziecko pod opieką instruktorów i animatorów na wiele godzin i w tym czasie pojechać ski busem na oddalone o kilka kilometrów bardziej zaawansowane trasy. Nie muszą wracać na lunch – na ich prośbę instruktorzy zadbają o to, by w stojącym przy stoku barze, maluchy zjadły ciepły i smaczny posiłek, z zamówionego wcześniej menu obiadowego (unikając przy tym kolejek, bo grupy BFC obsługiwane są poza kolejnością, a grupy mają zarezerwowane stoliki).

DLA DZIECI ZABAWA, DLA RODZICÓW RELAKS
Okazji do zabawy nie zabraknie. Zadba o to firmowy pluszak – zając BoniFaCy i jego leśni przyjaciele, czyli drużyna, która będzie towarzyszyć maluchom, i na stoku, i przez resztę dnia w hotelu. Bo po intensywnym dniu na nartach, rodzinny powrót do przytulnego hotelu będzie równie wielką przyjemnością, co „szusy” na śniegu. Obydwa oferowane hotele wyposażone są w mini kluby zabaw oraz sale konferencyjne, które na czas pobytu grup BFC zamienią się w sale animacji i super zabawy. Hotele mają też jednak miejsca, które mogą stać się azylem dla dorosłych – to całe pietra z zapleczem wellness. W czasie gdy rodzice relaksują się np. w saunie, dzieci mogą szaleć na animacjach, oczywiście pod profesjonalną opieką.
„Warto podkreślić, że wynajmujemy praktycznie całe hotele, co oznacza, że nikomu nie będą przeszkadzać nasze biegające i rozkrzyczane maluchy” – uśmiecha się Filip Szpot.
Narciarska Akademia Malucha to niejedyny wyjazd z BFC dedykowany rodzinom. Na czas ferii zimowych, BFC zaprasza na komfort i wypoczynek w najlepszym wydaniu (oferta Gold w Hotelu Grifone w Arabbie), białe szaleństwo na lodowcu Presena (Ferie Silver w Hotelu Acquaseria w Ponte di Legno) lub na słynne Narciarskie Dni Polskie (w Hotelu Golf Madonna di Campiglio). To już oferta nie tylko dla najmłodszych, ale dla dzieci w różnym wieku, aż po nastolatki.